Dzień meczu z Chorwacją, a więc plan sztywny jak przed każdym meczem. Śniadanie do 10.00, potem o 12.00 spacer i odprawa meczowa. Podany skład zespołu i to jak mamy grać. Dziś trener wybrał mnie na kapitana drużyny. Po odprawie chwilka wolnego i obiad o 14.00. O 18.00 podwieczorek i stałe fragmenty gry. Do tego czasu siedzieliśmy w pokojach.
Nie mogłem spać, myślałem o meczu i o wyróżnieniu jakiego dziś dostąpiłem (opaska kapitana). Zastanawiałem się jak zmotywować i siebie i zespół , by ten mecz wyglądał inaczej niż dwa poprzednie.
Po odprawie o 19 ruszyliśmy na stadion. Kibice jak zwykle dopisali. Były śpiewy, kibice, doping i atmosfera. Tuż przed wyjściem na mecz powiedziałem chłopakom: „Panowie zagrajmy najlepiej jak możemy, dla tych, którzy są zawsze z nami.”
O 20.45 zaczął się mecz. To co się działo na boisku widzieliście. Szczerze powiem, że Chorwaci byli lepsi od nas chyba pod każdym względem: taktycznie, technicznie i fizycznie. My daliśmy z siebie tyle ile mogliśmy, zaczęliśmy całkiem nieźle, ale siła Chorwatów okazała się dla nas za duża. Wygrali zasłużenie, choć my też mieliśmy swoje szanse na bramkę. Podjęliśmy z nimi otwartą walkę, ale polegliśmy. Atmosfera panująca po meczu, przypominała raczej tą cmentarną. Nie spełniliśmy oczekiwań. Przegraliśmy ten turniej.
Nie wiem co mam jeszcze napisać. Po prostu dziękuję, że byliście z nami. Cała drużyna docenia i dziękuje za ogromne wsparcie wszystkich kibiców, którzy byli z nami nawet w najgorszych chwilach, i nigdy w nas nie zwątpili. Trzymajcie nas kciuki podczas eliminacji do Mistrzostw Świata w RPA. Postaramy was się nie zawieść, byście mogli po meczu świętować sukcesy naszej reprezentacji.
Żegnam się już z wszystkimi czytelnikami mojego bloga z mistrzostw i mam nadzieję, że zobaczymy się za dwa lata w RPA.
Michał Żewłakow
Trener zmienił plan dnia. Zrezygnował z treningu na stadionie w Klagenfurcie. Zajęcia odbyliśmy też o innej porze. Zamiast o 18.00 trenowaliśmy o godz. 10.00 w Bad Waltersdorf. Zyskaliśmy przez to trochę czasu na odpoczynek, a z drugiej strony nie musieliśmy po przepisowej godzinie schodzić z boiska.
Stadion w Klagenfurcie już znamy, więc nic nie straciliśmy. Trening trwał 1,5 godz. i podporządkowany był taktyce. Mieliśmy trzy 10 minutowe gry w których Beenhakker zmieniał ustawienie personalne szukając optymalnej jedenastki na Chorwatów. Na koniec jeszcze stałe fragmenty gry i powrót do hotelu.
O 12.30 obiad, a po nim odpoczynek do wyjazdu, czyli do 16.00. Wyjechaliśmy na ostatni mecz w grupie punktualnie. Podróż minęła dość szybko, a to ze względu na Cezarego Pazurę i spółkę z filmu „Kiler”.
Tuż przed Klagenfurtem trener, rzeczniczka prasowa Marta Alf i ja przesiedliśmy się do samochodu i udaliśmy się na konferencję prasową. Trwała jakieś 30 min. Najpierw pytania do mnie, potem do Leo Beenhakkera. Podczas rozmowy z dziennikarzami można był odczuć jakie jest ich nastawienie do kadry i tego co do tej pory zrobiliśmy. Jedni spokojnie bez zbędnej przesady pytali o nastawienie do meczu, inni wybiegając daleko w przyszłość o to co będzie po mistrzostwach. Ogólnie spodziewałem się gorszej atmosfery, ale chyba tym razem nas oszczędzili.
Po konferencji wróciliśmy do hotelu w Villach, zjedliśmy kolację i rozeszliśmy się po pokojach. Oglądałem mecz Turków i byłem dla nich pełen podziwu jak pokonali Czechów. O północy położyłem się spać.
Michał Żewłakow
Kolejny normalny dzień przygotowań do meczu. Śniadanie planowo do 10.00 i o 11.00 trening. Ten dzisiejszy okazał się najprzyjemniejszym z całego pobytu w Austrii. Najpierw nasza ulubiona gra w „dziadka”, czyli sześciu zawodników na obwodzie i dwóch w środku próbujących odzyskać piłkę.
Grał z nami Dziekan, co podniosło jeszcze jego rangę. Muszę przyznać, że techniki to on nie zapomniał, a gdy po jakimś czasie wrzucił dziurę Łukaszowi Gargule (piłka między nogami) jeszcze bardziej nabraliśmy respektu. Przy tej zabawie zawsze jest kupa śmiechu a gdy już pomściłem Gułę wrzucając siatkę Dziekanowi, ze śmiechu leżeliśmy na trawie. Tak to już bywa – dzisiaj ty, jutro kto inny, ważne, że ubaw jest po pachy.
Po 20 minutach trochę stretchingu i część główna treningu, czyli turniej siatkonogi. Pięć drużyn po czterech zawodników gramy każdy z każdym. Mamy nawet nagrodę dla najlepszej drużyny symboliczną, bo symboliczną ale jest nią 200 Euro dla zwycięzców. Do jednej z drużyn dołączono trenera J. Urbana i trzeba przyznać, że piłeczka go naprawde grzecznie słucha, byle kto z nim nie wygra. Pierwsze miejsce w turnieju zdobyła ekipa w składzie: Roger, M. Pazdan, T. Zahorski i Garguła
Po treningu kilka słów dla prasy i kilka zdjęć oraz autografów dla przybyłych kibiców, no i powrót na obiad (14.30). Dziś jadę do Polsatu. Marcin Adamski zaprosił mnie na krótką pogawędkę. Hotel polsatowskiej ekipy telewizyjnej mieści się nieopodal naszego (jakieś dwa kilometry niżej). W zasadzie na potrzeby ME przerobiono go na małą wioskę dla mediów. Zabawiłem u nich około 1,5 godz., spotykając przy okazji moich niedawnych partnerów z kadry (T. Hajtę i T. Iwana).
O 18.45 mieliśmy odprawę o Chorwatach. W roli głównej J. Urban. Wyczerpujący wykład na temat gry liderów naszej grupy trwał ok. 45 min. Do kolacji mieliśmy jeszcze godzinkę, więc ze świeżo upieczonym tatusiem poleniuchowaliśmy trochę w naszym spa. Po kolacji obejrzałem mecz Greków. Tym razem nie poszło im tak jak ostatnio w Portugalii. Już dziś mogą rezerwować wakacje. Druga porażka i wszystko jasne. O 23.00 wszyscy byliśmy w swoich pokojach.
piątek, 3 września 2010
Licznik odwiedzin: 637 312
| « wrzesień » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | ||
| 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12 |
| 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 |
| 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 |
| 27 | 28 | 29 | 30 | |||
To historyczny moment dla polskiego futbolu. Nasi piłkarze zagrają na Euro. O tęsknocie za najbliższymi, treningach, relacjach w drużynie, a przede wszystkim o sportowych emocjach opowiada – Mic...
więcej...To historyczny moment dla polskiego futbolu. Nasi piłkarze zagrają na Euro. O tęsknocie za najbliższymi, treningach, relacjach w drużynie, a przede wszystkim o sportowych emocjach opowiada – Michał Żewłakow, jeden z najbardziej wszechstronnych obrońców w kadrze Leo Beenhakkera.
schowaj...Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: